środa, 13 lipca 2011
Zawiadomienie
W związku z tym, że nauczyłam się wkładać zdjęcia na facebooka - nie mam czasu obsługiwać bloga.
niedziela, 3 lipca 2011
HUHU HA...
Mokro, pochmurnie, zimno...8 stopni na termometrze, śnieg w górach. Lipiec 2011.
Moje funkcje życiowe zamarły, jedna tylko jeszcze funkcjonuje: spanie. Popijam ciepłą kawę gorącą herbatą i czekam na te obiecane w TVN +34. Jak przyjdzie lato na termometrze, to może inne funkcje wrócą do życia i coś sensownego stworzę. Póki co zrobię sobie do tej kawy z herbatką ciepły termofor.
Bo kaloryfery, nie wiedzieć czemu, zimne...
P.s. Któregoś popołudnia Mikołaj powiedział: "Tatusiu, granat padał, to taki śniegowy deszcz był"
Moje funkcje życiowe zamarły, jedna tylko jeszcze funkcjonuje: spanie. Popijam ciepłą kawę gorącą herbatą i czekam na te obiecane w TVN +34. Jak przyjdzie lato na termometrze, to może inne funkcje wrócą do życia i coś sensownego stworzę. Póki co zrobię sobie do tej kawy z herbatką ciepły termofor.
Bo kaloryfery, nie wiedzieć czemu, zimne...
P.s. Któregoś popołudnia Mikołaj powiedział: "Tatusiu, granat padał, to taki śniegowy deszcz był"
piątek, 17 czerwca 2011
Poranne budzenia
Mieszkam chwilowo w komnacie Wróżki czyli w malusieńkim pokoiku mojej Relusi. Mieszkam, w właściwie sypiam... Z tym sypianiem to jest tak, że spędzam tam noce na przewracaniu się z boku na bok i poranki na śnie.
I, szczególnie rano, mam wiele atrakcji... Następują one w różnych konfiguracjach, ale codziennie.
Wczoraj miałam komplet:
pierwsza pobudka o 5.17 - moja Wnuczka rozpoczyna dzień - wstaje w środku nocy od zawsze bo późniejsze wstanie grozi spóźnieniem do szkoły! Nie, dzieci w Londynie nie zaczynają zajęć o 6.00. I nie dojeżdża do szkoły 75 kilometrów!!! Przyszła do swojej komnatki po ubranko... Poszła. Usnęłam...
Druga pobudka za jakiś czas - Relusia wróciła bo czegoś zapomniała... Poszła. Usnęłam...
Trzecia pobudka - Relusia przyszła po laptopa, bo ma jeszcze dużo czasu (a jak !!!) to sobie posiedzi na necie...Poszła. Usnęłam...
Po to, żeby się obudzić za chwilę w związku z potrzebą skorzystania z toalety. To była czwarta pobudka. Niestety, w międzyczasie wstał Mój Zięć ukochany i zajął łazienkę. w oczekiwaniu - usnęłam...
Ale ponieważ fizjologia jest nieubłagana obudziłam się po raz piąty...Skorzystałam. Usnęłam...
I po jakimś czasie dobiegł mnie upojny (brrrr...) zapach smażonych na bekonie jajek: śniadanie Wróżki. Dobiegł, obudził, wywietrzał. Usnęłam...
Po niedługim czasie wyrwała mnie ze snu konwersacja Relusi i Jej Tatusia, która odbywali pod moim oknem. Ale krótko trwała, usnęłam...
I przyszła Moja Córka żeby mi powiedzieć, że pora wstać. Bo już 8.00,
No, to wstałam.
wtorek, 24 maja 2011
...
Moja Córka zostawiła mi wnuka pod opieką. Robiliśmy różne ciekawe rzeczy, które nam się wreszcie znudziły. Zaproponowałam Mikołajkowi żebyśmy sobie porysowali. A On mnie, żebym Mu narysowała króliczka. No to narysowałam ... I usłyszałam komentarz: "mamusia umie rysować".
piątek, 20 maja 2011
wypieki
Mówię wczoraj do Mego Męża: idę robić serniczki.
A On na to: to zrób jeszcze serelki i sertusie.
No to zrobiłam. A co!!!
środa, 11 maja 2011
Ogłoszenie
Wiosna przyszła!!!
I teraz co poniektórzy popukają się dyskretnie w czoło w ramach komentarza na moją rewelację.
Bo przecież już jakiś czas temu przyszła.
Ale!
Jest wiosna kalendarzowa, to wszyscy wiedzą: 21 marca.
Jest wiosna "pogodowa": kiedy słońce świeci, pierwsze listki na drzewach, pojedyncze źdźbła trawy wyłażą spomiędzy psich kup...
Jest wiosna Mojego Męża: kiedy biega po polach, łąkach i opuszczonych ogródkach (w sumie nie wiem gdzie, bo sam biega) znosząc do domu pojedyncze fiołki, wiechcie bzu i malutkie bukieciki konwalii .
I jest moja wiosna. Osobista!
Moja wiosna rozpoczyna się w momencie, kiedy budzę się "w środku nocy" około 7.00, jestem wypoczęta, nie przeszkadza mi pan koszący pod oknem sypialni trawę...I uroczyście chowam do apteczki wszystkie medykamenty "wspierające"moją alergię!!! I dzień jest taaaaaki długi jakby trwał dwa dni.
Niniejszym ogłaszam: Moja wiosna przyszła 11 maja!!!
I niechaj trwa.
I teraz co poniektórzy popukają się dyskretnie w czoło w ramach komentarza na moją rewelację.
Bo przecież już jakiś czas temu przyszła.
Ale!
Jest wiosna kalendarzowa, to wszyscy wiedzą: 21 marca.
Jest wiosna "pogodowa": kiedy słońce świeci, pierwsze listki na drzewach, pojedyncze źdźbła trawy wyłażą spomiędzy psich kup...
Jest wiosna Mojego Męża: kiedy biega po polach, łąkach i opuszczonych ogródkach (w sumie nie wiem gdzie, bo sam biega) znosząc do domu pojedyncze fiołki, wiechcie bzu i malutkie bukieciki konwalii .
I jest moja wiosna. Osobista!
Moja wiosna rozpoczyna się w momencie, kiedy budzę się "w środku nocy" około 7.00, jestem wypoczęta, nie przeszkadza mi pan koszący pod oknem sypialni trawę...I uroczyście chowam do apteczki wszystkie medykamenty "wspierające"moją alergię!!! I dzień jest taaaaaki długi jakby trwał dwa dni.
Niniejszym ogłaszam: Moja wiosna przyszła 11 maja!!!
I niechaj trwa.
poniedziałek, 9 maja 2011
Imiona miłości
Mój Wnuk mi dziś wyznał, że mnie kocha najbardziej! Uszczęśliwił mnie tym niesamowicie.
Oczywiście powiedziałam Mu, że ja Jego również kocham najbardziej. "Najbardziej ze wszystkich Mikołajków " dodałam, jako, że mam jeszcze Relusię i Wojtusia.
A On mi na to:" Ale ja muszę być jeden Mikołajek''
I tym sposobem już wiem dlaczego każdy człowiek musi mieć swoje własne imię!
Oczywiście powiedziałam Mu, że ja Jego również kocham najbardziej. "Najbardziej ze wszystkich Mikołajków " dodałam, jako, że mam jeszcze Relusię i Wojtusia.
A On mi na to:" Ale ja muszę być jeden Mikołajek''
I tym sposobem już wiem dlaczego każdy człowiek musi mieć swoje własne imię!
Subskrybuj:
Posty (Atom)